Badania ilościowe i jakościowe
Kilka lat temu skończyłam studiować socjologię. Mimo, że była to moja pasja, ostatecznie wylądowałam w dziale handlowym dużej firmy informatycznej. Do dzisiaj się zastawiam, dlaczego właściwie nie szukałam pracy, w której mogłabym robić to, na czym znam się najlepiej. Czyli badania ankietowe, badania ilościowe, badania jakościowe i inne związane z ankietami, kwestionariuszami i podobnymi rzeczami. Tymczasem siedziałam w biurze razem z kilkoma innymi handlowcami, przygotowywałam i wysyłałam różne oferty do setek firm, próbując je namówić do tego, żeby zakupiły rozwiązania proponowane przez informatyków. Na początku zresztą w ogóle mi to nie wychodziło, bo nie znam się na marketingu i skutecznym negocjowaniu. Dlatego też szukałam takich zajęć, w których mogłabym wykorzystać moje umiejętności i zrobić jakieś ciekawe badania ilościowe czy badania jakościowe. Kilka razy takie badania ankietowe rzeczywiście były potrzebne w mojej firmie i wtedy mogłam się wykazać. Ale na co dzień robiłam coś zupełnie innego, co powoli zaczynało mnie denerwować. Przecież kiedy przyjmowano mnie do tej pracy dyrektor zapewniał, że takie umiejętności, jakie nabyłam na studiach socjologicznych, na pewno przydadzą się na moi stanowisku. Oczywiście minął się z prawdą i do dzisiaj nie wiem, czy on wtedy kłamał z premedytacją, żeby zdobyć kolejnego pracownika, czy też faktycznie zamierzał wprowadzić jakieś badania ilościowe czy badania jakościowe. W każdym razie miesiące mijały, a ja tkwiłam w mojej pracy, której nie lubiłam i która tak naprawdę cofała mnie w rozwoju. Miała za to jeden plus - była dobrze płatna. Niestety za żadne badania ankietowe nie dostałabym tyle, ile mi płacono miesięcznie za przekonywanie ludzi do zakupu systemów CRM. To był mocny argument. Wiedziałam o tym doskonale, bo w czasie studiów odbyłam praktyki w firmie badającej opinię publiczną. Praktyki były bezpłatne, a od dziewczyn tam pracujących dowiedziałam się, że dostają o wiele poniżej średniej krajowej. Dlatego na razie zostanę w mojej nudnej, ale pewnej pracy handlowca.
20.sierpnia.2008 :: Biznes