Jak sprawić, aby szkoła nie była stresująca?

Wiele osób ma problem z nadmiarem stresu w szkole: nadmiar materiału, mnóstwo nauki, zadań do odrobienia, niezrozumiałe rzeczy, nieprzyjemni nauczyciele nieraz upokarzający uczniów, goniące terminy. Jak tak się nad tym zastanowić, to Ci biedni uczniowie mają gorzej niż nie jeden pracownik! Edukacja rzecz jasna jest ważna, a jej upowszechnienie pozytywnie wpłynęło na społeczeństwo, ale czy ktoś tutaj nie przesadza z tempem, zakresem materiałów i naciskiem na pogoń za wiedzą?

Ja rozumuję tak: jeżeli przez rok uczeń ma przeczytać 20 ksiażek, to niewiele z nich zrozumie, ani raczej ich nie zapamięta. Natomiast gdyby miał przeczytać 5 książek, to nauczyciele mógłby z nich wyciągnąć o wiele więcej i w rezutlacie korzyści dla ucznia byłyby wyższe! A jak by się zmniejszył stres w szkole! To tak, jak z podatkami: wciąż je podnosząc dochodzimy do momentu w którym wpływy do budżetu maleją. Z systemem edukacyjnym jest podobnie: jeśli wymagania są duże, a poziom niski, to znak, że trzeba zmniejszyć wymagania!  Niestety wielu ludziom nie mieści się to w głowie… czyżby rozdmuchany system edukacyjny nie nauczył ich logicznego myślenia? W ten sposób sami wystawiają mu cenzurkę. Oprócz ograniczenia materiału warto by było skupić się na praktycznych korzyściach. Nie wystarczy tylko omówić bohatera książki, bo jaki z tego pożytek? Trzeba się jeszcze zastanowić: “jaki pożytek dla nas wynika z tego?”, “jakie strategie działania możemy wyciągnąć z tej książki?”. Mądre wnioski to podstawa, ale tej mądrości nie oceniałbym na podstawie mądrych słów, których używa nauczyciel, ale na podstawie tego, ile korzyści odnieśli uczniowie.

Related Post

  • No Related Post