Nauka jazdy

Wszyscy mi truli: - Idź na prawo jazdy. Łódź ma mnóstwo dobrych ośrodków szkolenia. Pisali maile : „Kiedy w końcu stanie się dla ciebie ważna nauka jazdy? Łódź nie zaproponuje pracy komuś bez prawka”. Jak wychodziłam z domu wokół mnie pojawiały się reklamy – prawo jazdy Łódź, prawo jazdy Sieradz i inne zachęcające do zapisania się do szkoły jazdy. Nawet wszyscy ulotkarze się uwzięli i wciskali mi do ręki kalendarzyki - nauka jazdy Łódź i ulotki - zdaj u nas na prawo jazdy (Łódź). Cały wszechświat chciał mnie zmusić do zapisania się na kurs! Miałam tego dość. Każdy z moich znajomych miał już prawo jazdy. Łódź była dla nich malutka, bo przemieszczali się po niej autem. Dla mnie moje miasto wciąż było ogromne, a problemy z komunikacją miejską doprowadzały mnie do szewskiej pasji. Ale z drugiej strony – nawet nie miałam samochodu! Po co mi nawet tanie nauka jazdy (Łódź oferuje ją w korzystnych cenach), skoro nie mam auta? Wszystkim mówiłam, że to mój główny powód przez który nie interesuje mnie zdobywanie prawka. Większość znajomych machała na to ręką mówiąc, że jak dostanę porządną pracę, to i samochód służbowy się znajdzie. No jakoś trudno mi było w to uwierzyć. Kiedy jednak kolejny raz na ulicy dostałam ulotkę – prawo jazdy Sieradz, a w telewizji zobaczyłam reklamę nauka jazy Łódź - największa zdawalność, zapisałam sobie namiary na reklamowany ośrodek szkolenia. Nadszedł czas, żeby w końcu to załatwić. Teoria minęła szybko, jeszcze szybciej zleciały mi jazdy. Nie wiem kiedy nadszedł egzamin na prawo jazdy. Sieradz miał stać się moją nagrodą, mama obiecała mi, że jeśli zdam – pojadę tam do mojej przyjaciółki na tydzień, a nie była to mała nagroda, bo moja mama niezbyt lubi moje koleżanki, a szczególnie Anię. Miałam więc silną motywację. Pamiętam tylko moment, w którym ruszyłam, a później powrót do ośrodka. Zdałam za pierwszym razem. Jutro jadę do Sieradza…

Related Post