Prawo jazdy w Krakowie.
Nie wiem, jak Wy, ale ja najdotkliwiej odczuwam jazdę komunikacją miejską w lato. Nie, nie w zimę, w lato. W zimę można się dobrze zabezpieczyć przed zimnem, można ubrać nawet dwie pary skarpet. Jak w autobusie czy tramwaju (głównie starszej daty) nie grzeją mówi się trudno. Czapka na oczy i byle do przodu. Ale lato? Katorga! Duszno tak, że idzie zwariować, pot się leje, okienka malutkie że niewiele powietrza wchodzi…
Ratować się przed zwariowaniem można na kilka różnych sposobów. Po pierwsze możemy zamiast tramwajem czy autobusem dojeżdżać do pracy albo szkoły na rowerze. Jeśli mamy do nich kilka albo kilkanaście kilometrów pomysł jest dobry. Gorzej, jeśli trzeba się przebić przez całe miasto a tak właśnie nierzadko bywa. Wtedy już problem staje się większy. A poza tym po takiej jeździe człowiek chciałby wziąć długi, zimny prysznic i z pół godzinki odpocząć a to z reguły nie jest możliwe. Poza tym czy wyobrażacie sobie biznesmena w jego wdzianku jak pomyka do pracy rowerem? Chm
Ja miałam długo problem z dojazdami. Komunikacja miejska spóźniała się, ale nawet nie o to chodzi tak naprawdę. Problem miałam większy. Mieszkam pod Krakowem. Dojeżdżałam pociągiem lub busem no i w samym już Krakowie musiałam przedzierać się przez korki, aby dotrzeć do pracy. To było okropne. Codzienne wstawanie o 5:30! Mówię Wam, klęska.
Postanowiłam to zmienić. W końcu nie zarabiam w firmie tak mało, a samochody sprowadzane, sprzedawane w komisach nie są drogie jeśli się trochę pooszczędza i nie wydaje na bzdury typu kilka par butów, które później leżą w szafie, wypady do ekskluzywnych restauracji i tym podobne. W ten właśnie sposób udało mi się w niecałe cztery miesiące zaoszczędzić na mały bo mały, ale w końcu własny pojazd. Jednak w międzyczasie oczywiście musiałam wyrobić sobie prawo jazdy Kraków. Nauka jazdy Kraków przebiegła bardzo pomyślnie, szło mi (obawiałam się, że będzie inaczej) całkiem nieźle i tym sposobem prawo jazdy w Krakowie szybko znalazło się w mojej kieszeni. Samochód, który kupiłam kupiłam naprawdę okazyjnie. Nie musiałam już wstawać tak wcześnie, miałam więcej czasu na wypoczynek, na pracę i dla siebie. I mam oczywiście nadal. Z tym, że za pół roku planuję kupić sobie nowe, lepsze autko.
12.sierpnia.2008 :: Inne, Motoryzacja